-Znowu?!- Wydarłam sie na Louisa.-Mam tego dość.! Dość rozumiesz.! Koniec Louis to koniec.
-Śmieszne-zaśmiał sie donośnie.
-Nie wiem czy to takie śmieszne...-Pobiegłam na górę po walizkę i spakowałam najpotrzebniejsze rzeczy.
-A ty kochanie gdzie się wybierasz?-podszedł do mnie.
-Odpieprz się.!-wyrwałam sie z jego uścisku.-Śmierdzi od ciebie alkoholem wyglądasz jak menel , wrak człowieka. zastanów sie co ty robisz. znowu sie upijasz a jutro będziesz przepraszać.!ZNOWU KURWA.!- darłam sie na niego jak opętana.
-Taka kolej rzeczy-zadrwił
-O nie nie... Jutro już nie będzie tak.! wyprowadzam sie Tommo rozumiesz?.
-Jesteś moja nie zapominaj- pokazał na moją obrączkę a pózniej na swoją.
-Jest takie cos jak rozwód
-Chyba nie zrobisz tego Tommy'emu.
-Louis nie mieszaj w to dziecka.!
-Bo...
-Jesteś zwykłym dupkiem.
Nastała cisza. louis stał i patrzał sie na mnie z nikłym uśmiechem.
-mamusiu.-w dziwach stanął zaspany Tommy
-tak skarbie?-wzięłam chłopca na ręce i wyszłam z pokoju , zeby chłopczyk nie zobaczył jak jego ojciec sie schlał.
Poszłam za chłopcem do jego pokoju , chłopiec położył sie do łóżka a ja przykryłam go szczelnie kołdra.
-Mamusiu-zaczął nie śmiało-a czy ty i tatuś chcecie sie rozstać?
-Tommy , kochanie oczywiście że nie. To tylko takie małżeńskie sprzeczki nic poważnego. To takie wiesz dziecinne sprzeczki , coś typu jak ty i Dracy kiedy kłócicie sie o zabawkę. zawsze sie godzicie prawda?-chłopiec pokiwał głowa znacząco.-No własnie to tak jak ja i tatuś musimy sie trochę pokłócić dla równowagi.
-A kochasz tatusia?
-Skarbie ty i tata jesteście najważniejszymi mężczyznami w moim życiu oczywiscie że tak.-potargałam jego włosy.-a teraz idzi już spać , jest trzecia w nocy kochanie.
-Dobrze mamusiu dobranoc-ucałowałam chłopca i wyszłam z jego pokoju zamykając szczelnie dziwi żeby chłopiec nie słyszał dalszej części kłótni mojej i Louisa. Wszystko co mówiłam chłopcowi to było kłamstwo , może oprócz tego ze dalej kocham Tomlinsona ale to bez znaczenia. on woli sie przeciesz upić i robić awantury.
Zamknełam dziwi od pokoju Tommy'iego i przymknęłam oczy na sekundę.
-To prawda?-usłyszałam cichy głos Louisa opierającego sie o poręcz schodów.
-O widzę że Tomlinson jeszcze jest w domu. co sie stało że nie siedzisz w barze i nie chlejesz?-zapytałam z ironią.
- Skai możemy normalnie pogadac.?
- Szybko wytrzeźwiałeś.
chłopak podszedł do mnie bliżej łapiąc za dłoń którą wyrwałam od razu.
-Skai proszę cię.
-O co louis.?! traktujesz mnie jak swoją własność jak rzecz która jest i wyłącznie twoja. Louis ja nie jestem pewna nawet czy to małżeństwo ma sens. Było pięknie to fakt ale na poczatku zawsze tak jest później się zaczęło wszystko psuć.Pewnie też gdzieś zawiniłam ale to ty przychodzisz prawie codzienny napity do domu. masz w dupie własnego synka. ona ma cztery latka Lou. on potrzebuje supeemana zwanym dla niego tata. o sobie nic nie będe mówić ale proszę cię , jeżeli nic już do mnie nie czujesz rozumiem , ale prosze choć znajdzi czasem minutke dla Toma on tego potrzebuje uwierz.zamiast iść do baru możesz przeczytać bajke tommy'emu tylko tyle louis a dalej pij ile chcesz ale prosze cię nie traktuj mnie jak szmaty ani własność, tak kocham cie jeżeli chcesz wiedzieć i raczej to się nigdy nie zmień ale tu nie chodzi o nas...tylko o Toma.
Chłopak patrzał na mnie , pierwszy raz od kilku miesięcy gadałam z nim normalnie , pierwszy raz od kilku miesięcy w jego oczach były te iskierki ten chamski uśmiech zniknął a na jego miejsce pojawił sie smutek. wiem ze nie powinnam sie cieszyć z jego smutku ale w końcu wydawało mi sie że coś do niego dotarło. chłopak zmrużył lekko oczy i uśmiechnął sie ale szczerze.
-Skai jak może myśleć że cie nie kocham. Wiem , przejebałem wszystko. przepraszam. Nie rozumiem nawet sam siebie. to przez ten napięty grafik te wyjazdy to napięcie zero czasu na nic tylko trasy koncerty wywiady. Skai wiem ze to marne wytłumaczenie ale tylko tak to umiem wytłumaczyć. Ale uwierz mi proszę Kocham cię.! Najmocniej na świecie , byłem okropnym ojcem i mężem ale sie zmeinie obiecuje od dzisiaj zero alkoholu , jakiś używek i ogólnie tylko my obiecuje.MY. TY. JA. TOMMY.
Obietnica Tomlinsona była prawdziwa , i zawsze będzie na zawsze razem i do końca z moim Supermanem .
MY. TY. JA. TOMMY.

Omg *.* to takie słodkie. Awh.!
OdpowiedzUsuńYuuup! to takie aaah.! też bym tak chciała , to takie sweet jeju. zakochałam sie w twoim blogu ;L. pisz dalej!.
OdpowiedzUsuńTo takie cute . dziewczyno jestem twoją fanką mówie serio.! choć krótko masz tego bloga już pokochałam tego bloga. ;*
OdpowiedzUsuńMasz talent bez dwóch zdani.;) pisz dalej.^^
OdpowiedzUsuń